Szpital w Lesku nie będzie miał pokoju narodzin. Dramat ciężarnych

Dodano:
Rośnie liczba aborcji w Polsce Źródło: Pixabay / Domena publiczna
Wraz z początkiem roku w szpitalu w Lesku (podkarpackie) przestała funkcjonować porodówka. Jak się okazuje, placówka nie planuje także otworzyć tzw. pokoju narodzin.

Przypomnijmy, że pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o likwidacji oddziałów położniczych m.in. w Lubaczowie, Sanoku i Lesku – ostatniej takiej placówce w Bieszczadach. W mediach natychmiast pojawiły się głosy, że odtąd kobiety będą rodziły na SOR-ach. I choć ówczesne kierownictwo resortu zarzekało się, że tak nie będzie, to w połowie stycznia Polsat News donosił, że pierwsza ciężarna urodziła swojego dziecko właśnie na szpitalnym oddziale ratunkowym.

Ministerstwo Zdrowia wprowadziło rozwiązanie, które miało zapobiegać porodom na SOR-ach. W każdej placówki miały powstać tzw. pokoje narodzin. Wiceminister Tomasz Maciejewski tłumaczyła, że w pokoju narodzin będzie mógł się odbyć poród, jeśli do szpitala trafi kobieta w zaawansowanej akcji porodowej i nie zdąży dojechać do szpitala z oddziałem położniczym. Tłumaczył, że pokój narodzin ma być wyposażony tak, jak sala porodowa. Poród ma odbierać wykwalifikowana położna.

Tymczasem, jak donosi "Rzeczpospolita" we wspomnianym wcześniej szpitalu w Lesku pokój narodzin nie powstanie.

– W chwili obecnej nie planujemy przystąpienia do programu "pokój narodzin", gdyż uważamy, że generuje to zbyt duże ryzyko po stronie Szpitala. Jesteśmy przygotowani do obsłużenia na SOR nagłych przypadków tego typu, ale nie w ramach zobowiązań kontraktowych – przekazał dziennikowi p.o. dyrektora Szpitala w Lesku Mirosław Leśniewski.

Rząd Tuska nie dba o kobiety

Z sondażu pracowni Opinia24 dla RMF FM wynika, że Polacy są podzieleni w ocenie tego, jak w ciągu minionych dwóch lat zmieniła się sytuacja kobiet w kraju. Największa grupa respondentów – 39 proc. – twierdzi, iż nie nastąpiły żadne istotne zmiany. Dotyczy to zarówno "praw kobiet" (RMF FM nie precyzuje, co rozumie pod tym terminem; zapewne chodzi o prawo do aborcji), ich położenia ekonomicznego, sytuacji na rynku pracy, jak i dostępu do opieki zdrowotnej.

Z kolei 28 proc. ankietowanych krytykuje rząd. 13 proc. twierdzi, że sytuacja kobiet "raczej" się pogorszyła, natomiast 15 proc. uważa, że sytuacja zdecydowane się pogorszyła.

Źródło: Rzeczpospolita / RMF FM
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...